Przedstawienie:

Biesy

Autor: Fiodor Dostojewski przedstawienia tego autora >

Reżyser: Andrzej Wajda przedstawienia tego reżysera >

Scenografia: Krystyna Zachwatowicz przedstawienia tego scenografa > Andrzej Wajda przedstawienia tego scenografa >

Obsada:

Aleksy Kiryłow: Edward Linde-Lubaszenko przedstawienia >

Iwan Szatow: Aleksander Fabisiak przedstawienia >

Maurycy Nikołajewicz : Rajmund Jarosz przedstawienia >

Piotr Stiepanowicz Wierchowieński: Jerzy Stuhr przedstawienia >

Uczennica: Danuta Maksymowicz przedstawienia >

Maria Szatow: Elżbieta Karkoszka przedstawienia >

Wirgińska : Wanda Kruszewska przedstawienia >

Maria Timofiejewna Lebiadkin: Izabela Olszewska przedstawienia >

Uczennica: Elżbieta Willówna przedstawienia >

Narrator: Tadeusz Malak przedstawienia >

Mikołaj Stawrogin: Jan Nowicki przedstawienia >

Wirgiński: Tadeusz Jurasz przedstawienia >

Tichon: Andrzej Buszewicz przedstawienia >

Seminarzysta: Leszek Piskorz przedstawienia >

Liza Drozdow: Hanna Halcewicz przedstawienia >

Kapitan Lebiadkin *: Jerzy Bińczycki przedstawienia >

Kapitan Lebiadkin *: Bolesław Smela przedstawienia >

Barbara Pietrowna Stawrogin: Zofia Niwińska przedstawienia >

Praskowia Drozdow: Celina Niedźwiedzka przedstawienia >

Stiepan Trofimowicz Wierchowieński: Wiktor Sadecki przedstawienia >

Liputin: Janusz Sykutera przedstawienia >

Szigalew*: Kazimierz Borowiec przedstawienia >

Szigalew*: Wojciech Ruszkowski przedstawienia >

Liamszyn: Marian Słojkowski przedstawienia >

Aleksy Jegorowicz: Euzebiusz Luberadzki przedstawienia >

Fiedka *: Stanisław Gronkowski przedstawienia >

Fiedka *: Józef Morgała przedstawienia >

Kapitan , Pop: Ferdynand Wójcik przedstawienia >

Dasza Szatow*: Teresa Budzisz - Krzyżanowska przedstawienia >

Dasza Szatow*: Maria Rabczyńska przedstawienia >

Aleksy Kiryłow: Andrzej Kozak przedstawienia >

* rola dublowana

Matriosza - ***

 

Opis:

/…/ Biesy to przedstawienie, o którym trzeba mówić. Dużo i głośno. Może dlatego, żeby zagłuszyć własne myśli , które wynosimy ze spektaklu? A jeśli przedstawienie w teatrze potrafi w nas wzbudzić takie lęki i takie myśli, o których musimy się starać zapomnieć, bo zapomnieć nie możemy – to już jest to wielki sukces. /../ Jedno z ryzykownych posunięć - które w sumie okazuje się być jednym z najwspanialszych pomysłów całego przedstawienia - to wprowadzenie fizycznej obecności biesów na scenę./…/ Obecność ludzi-biesów na scenie , właściwie nieprzerwana, niepokojąca, napawająca lękiem, choć początkowo wykonują czynności codzienne: zmieniają dekoracje, jest elementem budowy całego przedziwnego nastroju, w którym rozgrywa się dramat Stawrogina, łajdacki dramat Wierchowieńskiego, dramat Kryłowa. Drugim elementem budowy tego nastroju jest warstwa dźwiękowa. Rozmyślnie piszę „warstwa dźwiękowa” , bo to przecież mniej niż muzyka i więcej jednocześnie. Owa „warstwa dźwiękowa” to magma  poszarpanych, urywanych szeptów, niezrozumiałych słów, jakby dalekich ech i powtórzeń kwestii, które padają na scenie, zniekształconych i spotęgowanych, dochodzących skądś z daleka. A także krzyk. Przeraźliwy, nieludzki, krzyk nad przepaścią. Trzecim elementem budującym nastrój tego przedstawienia jest scenografia. Biesy dzieją się w błocie. Tak, scenę zaściela warstwa zwykłego błota. Błoto jest w scenicznej ulicy i w scenicznym salonie, w błocie taplają się bohaterowie. Ubrani zwyczajnie, mają zabłocone buty i nogawki spodni. /../ To jeden z elementów konsekwentnie budowanego nastroju widowiska teatralnego, które jest całością, w którym jedne elementy istnieją, dzięki innym i dla innych., wzajemnie się uzupełniają i służą jednemu celowi.

Ten cel zostaje osiągnięty. Aktorzy krakowskich Biesów poruszają się w niepokojącej, strasznie dziwnej i mrocznej atmosferze, fizyczna obecność biesów na scenie, szepty, osaczające widza i bohatera, wszystko to tworzy aurę zagrożenia i niepokoju. /…/
Maciej Karpiński, Biesy Wajdy, Sztandar Młodych 1971, nr 134
 
 
/…/ Wajda stworzył przedstawienie wybitne pod względem artystycznym i pełne drapieżnej wymowy społecznej. Wydobył z Biesów ów groźny, ostrzegawczy ton – jakim powinna być refleksja odbiorcy, „po kąpieli” w scenicznym błocie nieprawości. Czyli: szukanie wyjaśnienia, ratunku dla człowieczeństwa, zagrożonego zatraceniem zdolności rozróżniania dobra i zła. /…/.
Jerzy Bober, Smak wielkiej sztuki, Gazeta Krakowska 1971, nr 114.
   
/…/ Straszliwe są otchłanie psychicznego życia postaci Biesów. Kiedy odsłaniają się nam na chwilę w urywku wyznania, scenie zwierzeń, starciu dialogowym, pytamy: czy to jeszcze ludzie? Jest to świat ludzi chorych, szalonych i bardzo cierpiących, żyjących na ziemi nieświętej.. Błoto, które pokrywa deski sceny, jest nie tylko konkretnym znakiem tej sytuacji, ale i jej uogólnieniem, podniesieniem szczegółu do powszedniości ( Buty aktorów grających, kostiumy są tym błotem naznaczone).
Przy wszystkich pięknych metaforach snujących odwieczne wątki egzystencji ludzkiej, którymi obdarza nas Wajda w Biesach, przedstawienie ma jeszcze jeden bardzo konkretny, bardzo aktualny, chciałoby się powiedzieć: polemiczny charakter wobec naszej współczesności, wobec pewnych postaw moralnych, społecznych, życiowych. Konflikty między postaciami układają się na linii zderzenia się postaw, konfrontacji myśli z praktyką, haseł politycznych z ich realizacją.  W efekcie otrzymaliśmy coś bardzo nowego: Dostojewskiego patetycznego i ironicznego zarazem. Szydzącego z postaci, pokazującego je w krzywym zwierciadle satyry, karykatury i parodii. Mocno zabrzmiały obrachunki pokoleniowe między starym a młodym Wierchowieńskim – problem ojców i synów, dziedzictwa i buntów przeciwko niemu. Liberał, esteta, moralista, mający pełną gębę wzniosłych komunałów o człowieczeństwie, przegląda się w oczach działacza politycznego, terrorysty, który odrzucił i moralność i estetykę, by na własną modłę, nie pytając o zdanie innych budować ziemski „raj”, z którego czmychnie z gotówką w kieszeni przy pierwszej nadarzającej się okazji. Dyskusja nad przyszłą formą „urządzania świata”, która toczy się u Wirgińskiego, ma znajomy ton naszych dyskusji, ich intelektualny horyzont. Wajda czuje ich humorystyczny klimat, i nawet wtedy, kiedy nie chce groteski, tworzy groteskę.
Przedstawienie Biesów ma świetne tempo: wyznacza go rytm przyspieszeń i rytm zwolnień obrazu jak w filmie. Bebechowatość, krzyk, dramatyczne napięcie znajdują zawsze swój kontrapunkt w pauzie lirycznej, ciszy, milczeniu.
Bardzo ekspresywna muzyka Zygmunta Koniecznego, poddająca spektaklowi klimat nerwowy, gwałtowny, apokaliptyczny. Imitująca i przetwarzająca głosy ludzkie w szeregi niesemantyczne, zbliżone do szeptów, westchnień, jęków.
Scenografia Andrzeja Wajdy oszczędna, logiczna, funkcjonalna, oparta o dwie przeciwstawne poetyki: naturalizmu i stylizacji, realizmu i ekspresjonizmu. Współgrają z nią piękne kostiumy zaprojektowane przez Krystynę Zachwatowicz. /…/
Nie ma w przedstawieniu Wajdy kreacji nie domyślanych i nie dopracowanych. /…/ Przede wszystkim wielka rola Jana Nowickiego. Stawrogin to wydarzenie w jego biografii artystycznej. /…/ Nowicki bardzo cienko wygrywa psychiczne sprzeczności Stawrogina, strony ludzkie i strony demoniczne jego osobowości zamyśleniem do środka, wyrazem twarzy napiętej cierpieniem, ironicznym spojrzeniem, grymasem ust, pozerskim gestem. Odpycha, budzi grozę, obrzydzenie, a przy tym litość, współczucie. Cierpienie – jedyna rzecz, która jest w nim rzeczywista – rzeźbi mu twarz prawdziwie ludzką.
Bronisław Mamoń, Biesy, Tygodnik Powszechny 1971, nr 20.
 
 
/…/Jest to spektakl niezwykły. Wajda nie pragnął wcale adaptować Biesów na scenę, nie budował sztuki teatralnej na kanwie powieści. On tylko przeczytał wraz z aktorami , to co go w tej powieści najbardziej fascynowało i skomponował epicką opowieść sceniczną na motywach i wątkach Biesów. Jego sukces polega zaś na tym, że ową fascynacją zaraził publiczność. /…./ Uroda spektaklu polega - wydaje się – przede wszystkim na jego sile emocjonalnej. Wajda przekazał głównie nie to co jest w samym tekście Dostojewskiego, lecz to, co jest w podtekście i międzytekstach utworu. Wspaniałe są pauzy i milczenia tego spektaklu, wypełnione wibrującymi przeżyciami postaci; reżyserowi udało się stworzyć na scenie niezwykły nastrój, wypełnić krwią i bólem stosunki pomiędzy postaciami dramatu.
Jest w przedstawieniu nastrój spraw i ludzi Dostojewskiego. Jest analiza rosyjskiej duszy, tak bogatej, skomplikowanej, pełnej sprzeczności i jest także głęboka analiza społeczno-historyczna wad i słabości rosyjskich liberałów i nicości owych anarchizujących łże-rewolucjonistów, którzy pracę polityczną pragnęli zastąpić terrorem indywidualnym.
O sukcesie przedstawienia decyduje także jego optyczna, wizualna uroda. Tu doszedł do głosu Wajda – reżyser filmowy, wirtuoz formy, który znalazł tym razem środki właściwe sztuce scenicznej, choć zapożyczone nieraz z filmu./…/
Wajda osadził swe przedstawienie mocno w tradycjach literatury i sztuki, obyczajowości i pejzażu Rosji. Po scenie chodzą rosyjscy ludzie, wywodzący się naprawdę z Dostojewskiego. A jednak Wajda pokazał nam również swój własny stosunek do nich, stosunek współczesnego Polaka, do tamtych spraw i postaci.
Roman Szydłowski, Wajda czyta Dostojewskiego, Trybuna Ludu 1971, nr 338.
 
 
/…/ Biesy to dla Wajdy przede wszystkim powieść o Rosji XIX wieku. Stąd poszukiwanie jednego, wszechogarniającego elementu, zdolnego nam tę myśl nieustannie uzmysławiać. Elementem tym stała się wielka, nie kończąca się aż po teatralny – ale także i szerszy, metaforyczny – horyzont błotnista płaszczyzna. Ta płaszczyzna, pokryta błotem, nie znika ze sceny nigdy. Jest obecna, gdy na scenie pojawiają się meble, symbolizujące wnętrza, towarzyszy wszystkim epizodom dramatu. Ten wynalazek inscenizacyjny stanowi klucz do całego przedstawienia. Bo razem z nim Wajda rozwiązuje tę trudność, o którą, przy adaptowaniu wielkiej powieści epickiej z reguły potyka się teatr/…/ Jest nią problem jedności miejsca akcji. /…/ Owa błotnista płaszczyzna Wajdy, na której następnie, kilkoma zaledwie rekwizytami, można zaznaczyć salon albo mieszkanie ubogiego studenta, albo pustą przestrzeń za miastem, jest rozwiązaniem zaznaczonego dylematu. Jego Biesy dzieją się w różnych miejscach, ale przecież równocześnie się dzieją w miejscu jednym, niczym dramat antyczny. Jest to miejsce akcji konkretne, a równocześnie imaginacyjne, metaforyczne, do którego tak chętnie ucieka się nowoczesny, awangardowy teatr. /…/
Krzysztof Teodor Toeplitz, Wzajemność, Miesięcznik Literacki 1972, nr 2.
 

Animacje kostiumów

Narodowy Stary Teatr w Krakowie tel. 48 12 4228566, 48 12 4228020 wew. 134 fax 12 2927512 e-mail:muzeum@stary.pl
Copyright 2011